To zależy...
Zacznę od tego, że ciąża to nie koniec świata:) W wielu przypadkach jest tak, że dziecko, które, ma się urodzić decyduje o tym, czy dwoje ludzi ma być razem, czy nie. Gdy pojawia się ciąża, to ona jest często ogniwem, które pcha ludzi przed ołtarz. Nienarodzone jeszcze dziecko staje się „osobą decyzyjną”. Rodziny i otoczenie też mają tu bardzo wiele do powiedzenia. Nie ich brzuchy, nie ich życie, ale sugerują, nakazują, czasem dobrze a czasem źle podpowiadają, a przecież nikt nie ma prawa decydować o naszym życiu. To musi być świadoma decyzja każdego z nas. Takiej decyzji nie powinno się podejmować pod presją. Jeśli dwoje ludzi kocha się na tyle mocno, że sami chcą wstąpić w związek małżeński to świetnie, ale jeśli choć jedno z nich ma wątpliwości, to nie powinni skazywać się wzajemnie na niepotrzebny stres, kłótnie i nieporozumienia. Wiele par potrzebuje czasu do podjęcia takiej decyzji. Zwłaszcza panowie i głównie ci niedojrzali potrzebują czasu, aby dojrzeć i oswoić się z myślą, że oto staną się ojcami. Nikt nie powinien przyspieszać tego procesu. Jeśli twój partner pójdzie przed ołtarz pod presją, to będzie czuł się jak skazaniec, a przecież nie popełnił przestępstwa, za które musi ponieść karę.
Podjęcie decyzji o ewentualnym ślubie należy do tych, którzy mają potem ze sobą żyć, a nie do ich rodzin, przyjaciół czy bliższego lub dalszego otoczenia. Co wcale nie oznacza, że pary, którym przytrafiła się ciąża i które zdecydowały się na ślub są ze sobą za karę. Wiele takich par decyduje się na związek małżeński i jak się potem okazuje, są szczęśliwe. Więc może jak mówi powiedzenie „nie taki diabeł straszny jak go malują”.
Bywa niestety i tak, że ludzie pobierają się, a potem męczą się ze sobą przez wiele długich lat.
Data pierwszej publikacji: 22.03.2018
