Czego nie rozumiem?

Nie rozumiem, po co ludzie tak pędzą do przodu. Czas jest bardzo ważny, ale w życiu nie chodzi o to, aby jak najwięcej osiągnąć, ale o to, aby osiągnąć coś pięknego, coś, co sprawi, że serce i dusza będą spokojne, a możliwości, które każdy z nas w sobie ma – właściwie wykorzystane. Nie rozumiem „wyścigu szczurów” – uważam, że ścigają się „roboty”, w dodatku źle zaprogramowane. Nie rozumiem „fenomenu” wirtualnego świata, którym tak wiele osób się zachwyca, jednocześnie się w nim zatracając, a który z rzeczywistością ma bardzo mało lub zgoła nic wspólnego. Nie rozumiem, dlaczego normalność jest dla niektórych dziwnym, wręcz niezrozumiałym zjawiskiem i dlaczego niektórzy nie potrafią się właśnie w tej normalności odnaleźć.

Czego się boję?

Boję się żywiołów, wobec których jestem bezsilna. Ewentualnych chorób i wojen, na które nie mam wpływu. Samotności i wewnętrznej pustki. Boję się utraty szczęścia i miłości, bo bez nich mi osobiście trudno byłoby żyć. Boję się życiowych pokus, ale tylko tych, przez które można zejść z właściwej ścieżki życia, nierzadko trafiając na drogę z kamieni. Chodzenie po nierównej nawierzchni potrafi być bardzo niewygodne, dlatego tak bardzo obawiam się utraty stabilizacji i szeroko rozumianego życiowego komfortu.

Czego się nie boję?

Nie boję się pisać o rzeczach ważnych. Zawsze będę poruszać tematy istotne i warte uwagi. Nie boję się utraty fałszywej przyjaźni. Nie boję się unikać i stronić od ludzi, w których towarzystwie nie czuję się dobrze i komfortowo. Nie boję się różnorodnej interpretacji moich wierszy, nawet, jeśli miałaby się okazać krzywdząca dla mnie. Uważam, że każdy ma prawo widzieć w wierszu to, co chce, bo poezja otwiera bramy fantazji szerzej, niż człowiekowi się wydaje i to jest piękne, a to, co piękne nie może wzbudzać w nas strachu. Nie boję się plotek na swój temat. Gdybym się ich bała, przejmowałabym się nimi, a wtedy stałabym w miejscu. Nie chcę sobie na to pozwolić.

Z kim i z czym nie chcę walczyć?

Nie chcę walczyć z „wiatrakami”, ponieważ uważam to za stratę czasu i energii. Z ludźmi o zamkniętych umysłach, którzy przekonani o swojej racji, nie chcą podjąć nawet próby spojrzenia na potencjalny problem oczami drugiego człowieka, a tym samym zrozumienia go. Nie walczę o uczucia, które nie chcą być odwzajemnione, ponieważ uważam to za marnowanie sił witalnych. W życiu jest tyle przestrzeni i wspaniałych osób, że głupotą jest krzyżować miecz z kimś, kto nie ma ochoty uczestniczyć w naszym życiu. Zwłaszcza, gdy nie chce tego robić z należytym szacunkiem i uczciwością wobec mnie i wszystkich innych ludzi, którzy są dla mnie ważni.

Czego chcę?

Chcę tak układać puzzle swoich dni i nocy, aby powstający krajobraz przynosił zarówno ludziom dla mnie ważnym jak i mnie samej radość i poczucie spełnienia. Patrząc w lustro, chcę widzieć szczęśliwą kobietę. Chcę być przekonana o tym, że droga, którą podążam, jest właściwa. Chcę pamiętać o sukcesach i porażkach, bo to one między innymi kształtują i wzmacniają charakter człowieka. Chcę mieć wokół siebie uczciwych i prawych ludzi. Chcę kochać i być kochana. Chcę tak kierować losem, abym na końcu swojej drogi mogła być dumna z historii własnego życia.

Kogo podziwiam?

Podziwiam ludzi, którzy w słusznych sprawach mają odwagę przeciwstawić się ogółowi. Podziwiam ludzi nieprzekupnych, z silnie zakorzenioną etyką postępowania. Podziwiam tych, którzy nie boją się swoich marzeń i pragnień. Tych, którzy stawiają czoła przeciwnościom losu. Podziwiam rodziców samotnie wychowujących dzieci, a zwłaszcza tych, którzy mimo braku wsparcia, potrafią wychować dziecko na prawego i wartościowego człowieka, co nie zawsze się udaje nawet w pełnych rodzinach. Podziwiam ludzi, którzy sami doszli do wielkich rzeczy. Tych, którzy mimo ogromnych sukcesów, osiągnięć i dokonań cechują się dużym pokładem skromności i brakiem wyższości wobec innych.

Jakich ludzi się obawiam?

Najbardziej obawiam się ludzi podstępnych, zawistnych, mściwych i bezwzględnych. Z pewnością także takich, którzy za wszelką cenę muszą być lepsi od innych i dążąc do celu potrafią zniszczyć wszystko, co stoi im na drodze. Ludzi, którzy złapani na kłamstwie nadal nie potrafią lub nie chcą się do niego przyznać. Takich, którzy chełpią się swoim bogactwem materialnym, a na fundamentach biedy i często niższego statusu społecznego innych ludzi budują swoje dobre samopoczucie. Obawiam się także ludzi o "dwóch twarzach" - takich, którzy zakładają maski, aby ukryć swoje prawdziwe intencje, a przy tym uchodzić za lepszych, niż w rzeczywistości są.

Czego nie chcę stracić?

Poczucia wolności i bezpieczeństwa na najważniejszych płaszczyznach życia. Radości w oczach mojego męża, kiedy na mnie patrzy. Pozytywnego szaleństwa, które sprawia, że żyje mi się łatwiej. Wiary w ludzi. Wartości, w które wierzę. Miłości, która jest wyznacznikiem mojego szczęścia. Wyrozumiałości i empatii w stosunku do ludzi. Zdrowego i umiarkowanego egoizmu, dzięki któremu mogę dbać o własne szczęście, a tym samym dawać szczęście tym, których życie przeplata się z moim. Siły i odwagi w dążeniu do celu. Pokory wobec losu i wszystkiego, co mnie otacza oraz serca, które chciałabym, aby zachowało swoją „młodość” niezależnie od wieku.

Co sprawia mi przyjemność?

Z takich bardzo przyziemnych rzeczy najwięcej przyjemności sprawiają mi na przykład prace w ogrodzie, po których czuję się wypoczęta, mimo wysiłku. Widok uporządkowanego ogrodu wywołuje u mnie uśmiech i to jest jedna z tych przyjemności, z której nigdy świadomie nie zrezygnuję. Na pewno rozmowa z interesującym człowiekiem. Szczery komplement. Wspólnie spędzony czas z przyjaciółmi. Słuchanie muzyki i oczywiście pisanie pod każdą postacią. Natomiast ze spraw wymagających wkładu finansowego, zdecydowanie dużo przyjemności sprawiają mi podróże, czyli zwiedzanie i odkrywanie nowych miejsc.

Czego nie lubię w ludziach?

Nie lubię, gdy ludzie mylą u innych dobroć z naiwnością lub ze słabością charakteru. Jeszcze bardziej nie lubię, gdy tę dobroć wykorzystują do własnych celów, a jeśli dodatkowo robią to w sposób haniebny i z premedytacją, to jest to godne potępienia. Nie lubię przerośniętego ego, bo prowadzenie dialogu z jego właścicielem jest często trudne i męczące. Niezdrowej zazdrości, która jak pokazuje życie, może doprowadzić do bardzo nieprzyjemnych sytuacji. Nie lubię w ludziach hipokryzji, fałszu i obłudy, zwłaszcza w dawce tak wysokiej, że w razie konieczności człowiek nią uraczony nie jest w stanie się obronić.

Szukaj